Wojtek Ginko

Do nauki jazdy konnej potrzebne są konie – dobrze, żeby potrafiły więcej niż ci, którzy mają ich dosiadać. Lata temu jedynym źródłem, które wytrzymywały nasze kieszenie były tak zwane „chłopki” – konie kupowane na spę-dach. Bardzo dobry koń wtedy, to nie był ten o świetnym ruchu, ale ten, który nie gryzł i nie kopał. Bo taki był ich standard, ale zdarzały się i takie które po zrzuceniu jeźdźca szły na środek ujeżdżalni, żeby uregulować rachunek z instruktorem. Żeby uczyć jazdy konnej musieliśmy (my zbrosławiccy instruktorzy) regularnie te łobuziaki zajeżdżać. To nieoce-niony pakiet doświadczeń. Kiedy stać już nas było na lepsze zaczął się sport z sukcesami krajowymi i zagranicz-nymi. W końcu także szkolenie instruktorów.

Nie wyobrażam sobie, żeby solidnie uczyć bez stałego dostępu do nowej wiedzy. Przez wiele lat pracowałem metodami klasycznymi. Są doskonałe – pod warunkiem, że się ich przestrzega. Ale uzupełnione najnowszą wiedzą są jeszcze lepsze. Kiedyś czytałem: Kona, Fillisa i Krółikiewicza, a w siodle da- wali mi wycisk ułani i olimpijczycy (Jan Mickunas, Marek Roszczynialski, Marek Małecki, Andrzej Orłoś).

 

 

Dziś czytam Billa Dorranca, Chrisa Coxa, Gerda Heuschmanna i wielu innych, a z moimi podopiecznymi pracuję metodami które znałem i tymi które podpatruję u takich mistrzów jak John i Josh Lyons, Clinton Anderson, Buck Brannaman, Steve Halfpenny, Monty Roberts i jego niemiecka replika Andrea Kutsch, którą gościłem w Chrós-tach; albo Chris Cox, czy dr Robert Miller, których podejmowałem w Zbrosławicach. Niejednokrotnie nowe meto-dy pomogły mi skuteczniej w rozwiązywaniu problemów koni i ludzi, niże te starsze. Dlatego jestem zdecydowanym zwolennikiem wykorzystywania całej wiedzy, a program „Natural dla klasyki, klasyka dla naturalu” jest tego odbiciem. Realizuję go w różnych zespołach z Dominiką, Marceliną, Moniką, Pauliną i Markiem, bo nie zawsze wszyscy mamy czas. Praca w zespole ludzi ma szansę na powodzenie, kiedy oparta jest na zaufaniu. Dobrze jest wiedzieć, że koń w rękach instruktorskich przyjaciół rozwija się tak samo jak we własnych :).

 

Dominika i Monika Kazoń

Dominikę i Monikę poznałem ładnych kilka lat temu – przyjeżdżały do mnie na ujeżdżeniowe konsultacje. Okazało się, że interesuje nas natural i wysoko oceniamy jego przydatność do wszechstronnego szkolenia konia. Udane próby wykorzystania klasyki do poprawienia jakości ćwiczeń na kantarku sznurkowym i na koniu gołym, skłoniły nas do poszukiwania dalszych uzupełniających się metod pracy. Stąd hasło: „natural dla klasyki, klasyka dla naturalu”. Rychło okazało się, że osób, które myślą tak jak my, jest całkiem sporo. Empatia, doskonałe czytanie koni i czas na ułożenie sobie przez konia nowego ćwiczenia w głowie, którego nie żałują, sprawia, że dos-konale radzą sobie z najtrudniejszym końmi. Mały problem z nimi polega na tym, że nie zawsze wiem, która jest która. Ale myślę, że i one czasem nie do końca to wiedzą… 🙂

Marek Godzina

Jest także, a raczej bywa z nami Marek Godzina, który pojawia się i znika – na ogół wtedy, kiedy jest potrzebny.
Marka znam od lat. Jest moim sportowym wy-chowankiem. To we współpracy ważne, żeby jednakowo prowadzić szkolenia na kursach i zgrupowaniach, podobnie oceniać sukcesy i porażki. Po karierze sportowej, najpierw w ujeżdżeniu a potem w skokach, Marek zajął się westernem. Potem niestety wszelki ślad po nim zaginął 🙂

Kto się wraz z koniem nie tarzał w piasku,

nie pozna nigdy championatu blasku.

-Marek Godzina

Paulina Abramowicz

Jest doktorem zootechniki, ale wiedzę ma profesorską. Nie zdarzyło się, żebym jeszcze się czegoś nowego na jej wykładach nie dowiedział. Kowbojom doradza jak selekcjonować cielaki do cuttingu, a hodowcom układa trudne do prezentacji na wystawach krowy.

Marcelina Czech

Studiuje we Wrocławiu biologię, jest instruktorem jazdy konnej i właścicielką dwóch klaczy. Znamy się od wielu lat. Kiedyś jej pomagałem w klasycznym ujeżdżeniu dziś ona wspomaga nasze szkolenia – głównie pracując z końmi w ręku. Ale jeśli trzeba Marcelina potrafi także pomóc w pracy z najtrudniejszymi końmi. Kiedyś do takich należała wracająca galopem z ujeżdżalni do stajni (z damą na grzbiecie) quarterka (…) – imię przypomni mi przy okazji Marcelina. Ma także niezłą wprawę w ładowaniu koni.

Beata Pajer-Vorwerk

To znawca końskich dusz, do którego zawsze dzwonię kiedy mam się spotkać z trudniejszym koniem. Zamiast o niej pisać – kilka cytatów:

„Jeśli w relacjach z koniem wykorzystuję to, że koń żyje w strukturach hierarchicznych (nasza dominacja nad koniem wynika właśnie z tego faktu) to muszę uszanować także to, żeby żył w stadzie.”
(to do tych, którzy nie wypuszczają koni na pastwiska).
Beata Pajer – Vorwerk

„Kiedy widzę źrebaka, który zaraz po urodzeniu musiał przestać być koniem – uciekać przed nieznanym strachem, a zmuszono go kochać człowieka drapieżnika, to myślę, że wkrótce na przednim łęku będziemy mieli klawiaturę z napisami kłus, piaff, piruet, zmiana nogi co tempo”.
(a to do tych, którzy bezkrytycznie przyjmują wszystkie nowinki – w tym przypadku imprinting)
Beata Pajer – Vorwerk

„To czego nauczyły mnie konie to jak być dla kogoś autorytetem, a to oznacza że muszę przede wszystkim pracować nad sobą – doskonalić wszystkie cechy w taki sposób w jaki wymagam ich od mojego partnera konia. Jeśli chcę dobrze jeździć konno i nie zadawać niepotrzebnie bólu to muszę być wygimnastykowany. Sztywność, rozdzielenie działań rąk i nóg, dosiadu, ramion. Nie jak najszybciej podporządkować sobie konia, ale co zrobić, żebym był dla konia jak najlepszym partnerem”
(to zaś odezwa do ludzi, którzy nie pracują nad sobą)
Beata Pajer – Vorwerk

„Natural to cierpliwe uczenie się od koni a nie czarodziejskie sztuczki. Ale nagrodą jest zaczarowany związek z koniem.”
Beata Pajer – Vorwerk

„Koń to istota socjalna i komunikuje cały czas. Z moich doświadczeń wynika, ze większość koni (czyli te, które jeszcze nie zrezygnowały) podejmują nieustanne próby komunikacji nie tylko miedzy sobą, ale też z człowiekiem. Każde szturchniecie, ugryzienie, dotkniecie chrapami itp, itd jest kolejna próbą rozmowy konia z człowiekiem. Problem polega na tym, ze wielu ludzi tego nie widzi, albo widzieć nie chce i traktuje konie jak urządzenia mechaniczne, które można zaprogramować na reakcje. One rozmawiają z nami cały czas i to nie telepatycznie, ale po końsku. I za to kocham ruch naturalistów, bo oni to widzą i doceniają.”
Beata Pajer – Vorwerk

„Natural to cierpliwe uczenie się od koni a nie czarodziejskie sztuczki. Ale nagrodą jest zaczarowany związek z koniem. ”
Beata Pajer – Vorwerk

Przedstawiam ekipę z którą współpracuję od lat. Spotykamy się i pracujemy w różnych składach, bo każdy z nas ma swoje stałe zajęcia.

 

Najsilniejszą stroną Pauliny jest jej wiedza: behawioralna, hodowlana, zootechniczna – jej wykłady cieszą się dużym powodzeniem, bo oprócz tego, że jest dobrym dydaktykiem to i w praktyce jest doskonała.

Silną stroną Marceliny są jej umiejętności jeździeckie i łatwość czytania koni, z którymi pracuje z ziemi.

Najsilniejszą stroną Łukasza jest jego doświadczenie w pracy z surowymi końmi, a jako zawodnik rodeo (konie i byki) dosiada często koni sprawiających problemy pod siodłem.

Silną stroną Marka jest wiedza westernowa (jest sędzią). Marek jest też nieocenionym organizatorem dużych imprez i sympatycznych filmowych spotkań w trakcie zgrupowań.

Moim sukcesem jest to, że tak wspaniały zespół fachowców współpracuje ze mną :).

Łukasz Wierzchosławski
Łukasz Wierzchosławski
Paulina Abramowicz
Paulina Abramowicz
Marek Godzina
Marek Godzina
Wojtek Ginko
Wojtek Ginko

 

Marcelina Czech
Marcelina Czech